Cookies Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia zindywidualizowanych usług oraz tworzenia statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w opcjach Twojej przeglądarki. Więcej informacji. Zamknij
Sacrum Profanum Festiwal

Paul Corley

Paul Corley jest amerykańskim kompozytorem, dźwiękowcem i inżynierem, którego debiutancki album Disquiet został wydany przez Bedroom Community w listopadzie 2012 roku.

Disquiet to muzyka, która nigdy nie opada. Muzyka, która czyni słuchacza niezwykle uważnym na chwilę obecną, na samą ideę słuchania. Stworzenie tak nieziemskiej i potężnej atmosfery wymaga dużo pracy i cierpliwość, polega na organizowaniu – często odnalezionych dźwięków – w rzadką, a jednak nieustannie podtrzymaną spójną całość. Słuchając Corley’a słuchającego siebie samego, szukamy jakiegoś stałego gatunku, do którego można by zaklasyfikować jego muzykę – łączy w niej glitch, drone, post-rocka, sztukę dźwiękową i klasykę alternatywną.

Pomimo tego, że Disquiet jest pierwszym albumem Corley’a wydanym przez Bedroom Community, nie jest on obcy temu wydawcy. Współpracował on intensywnie z kolektywem od 2007 roku, więc dołączenie do niewielkiego grona artystów będących częścią Bedroom Community było logicznym dalszym krokiem. Disquiet jest wyjątkowym nabytkiem dla ich muzycznego katalogu, będąc albumem jednocześnie składającym się z delikatnych, pierwotnych wariacji na pianino, sekwencji refleksyjnych wolnych piosenek, a także z metafizycznych nagrań w terenie, które rezonują rzeczywistą i wyobrażoną geografią. Album wydaje się być nagraniem z czyjegoś snu, niekoniecznie samego Corley’a, tak jakby artysta wślizgnął się do głowy śniącego i rozstawił tam sprzęt nagraniowy. Disquiet sugeruje spacer przez lodowaty krajobraz pod ciemniejącym niebem z nienazwanymi stworzeniami, czającymi się gdzieś na granicy pola widzenia. Spacer kończący się w cieniu ledwie rozpoznawalnego, opuszczonego miasta. Uważny słuchacz rozróżni kroki Mortona Feldmana, który kiedyś tędy przeszedł, lub kiedyś przejdzie, a inny dostrzeże druty rozrzucone przez Chrisa Watsona, oraz pytanie lub dwa zapisane na piasku przez Antona Weberna.

Zapytany, czy jego muzyka reprezentuje coś, co właśnie się staje - rosnącą pewność lub coś rozpływającego się w głębokiej, nieprzejednanej ciszy, poza którą jest tylko przestrzeń – odpowiada prosto i skomplikowanie jednocześnie – „Jedno i drugie naraz”. Odpowiedź będąca czymś pomiędzy zgadnięciem a pewnością.

Newsletter

Bądź na bieżąco i zapisz się do naszego newslettera