Cookies Ta strona używa plików cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia zindywidualizowanych usług oraz tworzenia statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia w opcjach Twojej przeglądarki. Więcej informacji. Zamknij
Sacrum Profanum Festiwal

#17 Sacrum Profanum: Minimalizm i złożoność

2019-10-01
Czwarty dzień tegorocznego Sacrum Profanum opierał się na skrajnościach, łącząc improwizację z nagraniami terenowymi, zestawiając drony z karkołomnymi przebiegami melodycznymi. Koncert Inward Music otworzył utwór of a far-off litewskiej kompozytorki Gailė Griciūtė na gitarę akustyczną, flet i wiolonczelę, który powstał z inspiracji twórczością Weberna, zwłaszcza jego Czterema pieśniami op. 12. Indywidualne, samodzielne instrumenty budowały dramatyzm utworu to w monologu, to odpowiadając sobie wzajemnie. Co rusz na pierwszy plan wysuwała się inna partia, na moment zdobywając uwagę słuchacza nagłym frullatem czy długim, wyrazistym glissandem. Dużo było szumów, dużo delikatności i ulotności w grze.

Tego wieczoru Griciūtė pojawiła się też przy fortepianie preparowanym, wykonując z pozostałymi członkami Works & Days Ensemble vvalking along Arturasa Bumšteinasa na improwizujących solistów i nagrania terenowe przypadkowej muzyki (festiwalowe wykonanie zarejestrowano dla Bôłt Records). To było zaproszenie do wspólnego spaceru przez miasto, do uważnego kolekcjonowania brzmień audiosfery. Powoli narastające i niknące odgłosy przejeżdżających samochodów, śpiew ptaków czy gra ulicznych muzyków dialogowały z dźwiękami wykonywanymi na żywo – podstawę do improwizacji stanowiły jedynie opracowane dla każdego z muzyków indywidualnie wskazówki. Jak komentuje utwór kompozytor: „natura i kultura zderzają się i mieszają, przyczyniając się tym samym do budowania rzeczywistości” – żywe dźwięki wnikały w odgłosy wcześniej zarejestrowane, oblepiały je, delikatnie muskały odtwarzane brzmienia, to znów wycofywały się, pozwalając im na wzajemne przenikanie. Interakcja między nagranym i niezmiennym a żywym i ulotnym była dla słuchaczy niespełna godzinną praktyką mindfulness w złożonym i różnorodnym świecie dźwięków.

Koncert Arditti Quartet zestawiał minimalizm i złożoność. Bogaty brzmieniowo, pełen sonorystycznych efektów Disparate Stairway Radical Other Lucii Dlugoszewski, dopiero odkrywanej w Polsce kompozytorki, stale dążył w górę, jakby melodia chciał wyjść poza skalę skrzypiec. Ciągłe zmiany pomysłów wykonawczych, przeplatanie się krótkich, energetycznych motywów melodyczno-rytmicznych i różnorodność artykulacji napędzały dramatyzm kompozycji, stale ogniskując uwagę słuchacza. Sivunittinni Tanyi Tagaq, utwór dedykowany Kronos Quartet, to transkrypcja śpiewu – harczące, ostre brzmienia przywodziły na myśl gardłowe wokalizy, w których lubuje się kompozytorka i wokalistka, a stopniowo modyfikowane krótkie motywy budziły skojarzenia ze swobodną improwizacją. Minimalizm tego wieczoru dwojako reprezentowały Occam II na skrzypce solo Éliane Radigue i Exploratory, Rhine version Looking for Daniel Philla Niblocka na orkiestrę, w wykonaniu na 5 kwartetów smyczkowych (obecny na scenie Arditti Quartet zmulitiplikowano elektronicznie).

Utwór Radigue zagrał lider zespołu Irvine Arditti, któremu kształt kompozycji został ustnie przekazany przez współpracującą z Radigue skrzypaczkę Silvię Tarozzi. Drony niespiesznie pięły się od najniższych dźwięków instrumentu w górę skali, dając słuchaczowi czas na wniknięcie w jego struktury i pozwalając na oddanie się zachodzącym zmianom. Z Occam II kontrastowała gęsta, złożona faktura utworu Niblocka. Nie chodziło w nim o rozwój czy o wyłapywanie zmian w klasterze; można było za to dać się opanować brzmieniu i wibracjom, fizycznie odczuwać dźwięki. Statyczna muzyka drgała jak woda na projekcji, hipnotycznie puentując czwarty dzień festiwalu.

Maryla Zając dla festiwalu Sacrum Profanum